Niektórym osobom zajmującym się filozofią, zwłaszcza z kręgu tzw. filozofii analitycznej, wydaje się, że znajomość historii filozofii nie jest konieczna, że wszystkie twierdzenia i problemy da się ująć w sposób oderwany od systemu danego filozofa i wypowiedzieć je w uniwersalnym, neutralnym teoretycznie języku. Bardzo często idzie za tym przekonanie (i praktyka!), że z poglądów danej grupy filozofów da się wyciągnąć tezy dotyczące wspólnego zagadnienia (np. tzw. mind-body problem), przełożyć je na język jednolitych pojęć, zestawić, dzięki temu porównać i ocenić, które są prawidłowe, a które nie lub stworzyć stanowisko, którego dotąd nikt nie prezentował, a które da się kombinatorycznie wydedukować z owego zestawienia.
czwartek, 29 listopada 2012
czwartek, 22 listopada 2012
LIX
Stabilizacja - spójrzcie na nowo narodzone dziecko: jak kwili, gdy braknie matki, jak łaknie jej ciepła, jak przytula się do jej piersi. Lecz ileż to trwa? Co najwyżej kilka miesięcy: potem rozgląda się ciekawie, kręci, w końcu próbuje gaworzyć i raczkować. Jakież ono chętne, by wymknąć się rodzicom, podreptać w nieznane, powąchać, dotknąć, posmakować nowego. Nauczyć się nowego. Zrobić coś nowego. I my powinniśmy być jak te dzieci: potrzebować stabilizacji tylko przez chwilę, po ponownym narodzeniu - by nabrać sił. Wszystko inne jest tchórzostwem.
czwartek, 15 listopada 2012
Warunki możliwości
Z dedykacją dla Lorda Szarej Kafki ;)
Tym razem wpis w dużym stopniu "sprawozdawczy", ale niektóre rozmowy uświadomiły mi, że konieczne jest wyjaśnienie pewnej kwestii, a mianowicie kwestii "przewrotu" transcendentalnego, którego dokonał Kant.
Otóż wielka waga - jaką wielu filozofów przykłada do pomysłu Kanta - oraz trwanie (przy różnorakich modyfikacjach) nurtu, którego jest on protoplastą nie wiąże się bynajmniej z tym, co określił on mianem "rewolucji kopernikańskiej", czyli z jakąś formą subiektywizmu (że pozwolę sobie użyć tego nieadekwatnego słowa), twierdzenia, że źródłem poznania są istniejące w podmiocie aprioryczne formy i kategorie. Chodzi o coś bardziej podstawowego: o samą koncepcję warunków możliwości.
Do znużenia powtarza się, że teoria Kanta jest "odpowiedzią" na rozważania Hume'a. Ważna jest tu przede wszystkim Hume'owska krytyka pojęcia przyczyny. Ów szkocki filozof wykazał, że nasze wyobrażenie istnienia w świecie relacji przyczynowo-skutkowych (np. tego, że pchnięcie kija powoduje potoczenie się bili) jest tylko złudzeniem, wynikającym z pewnego naszego nawyku. I chociaż Kant rozważając jak możliwe są nauki przyrodnicze stwierdza, że jedną z kategorii naszego intelektu jest relacja przyczynowo-skutkowa, to jak najbardziej bierze do siebie i uwzględnia w swojej filozofii analizy Hume'a. Kant nie bada już przyczyn - bada warunki możliwości. Nie "co" jest przyczyną tego, że poznaję, ale "jak możliwe" jest to, że poznaję; nie "co" jest przyczyną dobrych lub złych czynów, ale "jak możliwa" jest moralność.
piątek, 9 listopada 2012
Przybliżenia (3): Friedrich Nietzsche
Po wakacyjnej przerwie ruszyłem nie tylko ja, ale również blog Filozofia.TV. Dziś opublikowano tam kolejne z moich historyczno-filozoficznych "Przybliżeń". Tym razem w całości poświęcone jednemu myślicielowi. Nie jestem do końca zadowolony z tego tekstu, ale być może najtrudniej pisać o tych, których zna się najlepiej. Z resztą: oceńcie sami. Artykuł znajdziecie pod tym adresem: "Przybliżenia (3): Friedrich Nietzsche.
wtorek, 6 listopada 2012
LX
Hierarchia - są na tym świecie zwierzęta, które nie potrafią czytać książek, malować obrazów, przeprowadzać eksperymentów naukowych i podejmować decyzji politycznych. Czy z tego powodu ludzie powinni zrezygnować z czytania, malowania, eksperymentowania i polityki? Nie powiem, że taki wniosek jest absurdalny - on jest po prostu głupi. Ale równie głupi - czy raczej: niegodziwy - jest wniosek, że należy z tego powodu być okrutnym wobec zwierząt.
Są ludzie, którzy mogą więcej i tacy, którzy mogą mniej - i tu też nie stosują się te wnioski!
Trzeci głupi wniosek: zmuszać zwierzęta do czytania, malowania, eksperymentowania i polityki.
wtorek, 30 października 2012
Mały poradnik "metodologiczny"
Normalnym, naturalnym jest, że do filozofii przychodzi się z pewnymi założeniami (przesądami). Problemem jest jednak, gdy w takim stanie się zostaje. Można by powiedzieć, że coś takiego nie zachodzi, że starą prawdą jest, że kontakt z filozofią "odmienia". Na ogół jest to jednak zmiana tylko pozorna, pierwotne założenia zostają doszlifowane, zyskują wyższy poziom abstrakcji oraz usuwa się spośród nich te, które okazują się sprzeczne z pozostałymi. Czasem następuje proces odwrotny: "miłośnik mądrości" odkrywa, że dotąd żył w błędzie lub był oszukiwany i rzuca się w wir poglądów przeciwstawnych (np. teista staje się ateistą, ktoś wierzący w wolną wolę deterministą itp.). Zmianie ulega tu jednak tylko treść, struktura pozostaje ta sama, co w pierwszym wypadku. W obu sytuacjach nasze "filozofowanie" ogranicza się tylko do szukania argumentów potwierdzających nasze założenia (przesądy), szukania argumentów obalających założenia przeciwnika (którym nadajemy z góry status błędów poznawczych lub głoszonych, z pobudek "interesownych", fałszów) oraz szukanie luk w naszym rozumowaniu i usuwanie z niego tych elementów, które psują jego koherencję (czy nie tym właśnie jest przywoływana nieustannie przez filozofię anglosaską, Rawlsowska metoda refleksyjnej równowagi?).
Na przekór temu chciałbym odnaleźć postawę filozoficzną par excellence. Poniżej przedstawiam kilka tropów, które wydają się zmierzać w tym kierunku.
niedziela, 28 października 2012
Jabłka z Drzewa Poznania najsłodsze są jesienią
Zabierałem się do tego wpisu od ostatnich dwóch miesięcy. Może nie tyle konkretnie on stanowił wyzwanie, co raczej to, co za nim idzie: w miarę regularne publikowanie. Obawiam się go trochę, ponieważ wziąłem na siebie w tym roku sporo "obowiązków" i mogę nie poświęcić blogowi tyle czasu, ile bym chciał. Obawiam się również braku "weny" - mimo wszystko moim podstawowym zamysłem jest publikowanie tutaj moich koncepcji, a nie referowanie poglądów innych - a twórczym przez 7 dni w tygodniu po prostu nie da się być. Potrzeba okresów złapania głębszego oddechu.
Stąd też moje wakacyjne milczenie. Postanowiłem, że lato będzie czasem pewnych "przygotowań": wzrostu (czyli nabierania materii) i dojrzewania (czyli jakościowej zmiany). Czytać nie za wiele (a najlepiej wcale), trochę rozmawiać z ludźmi, przede wszystkim jednak dobrze jeść i pić, bawić się, przebywać dużo na świeżym powietrzu, zażywać wysiłku fizycznego, mieć kontakt z przyrodą i doświadczać, jak najwięcej doświadczać. Oto warunki twórczego myślenia. Warunki wzrostu i dojrzewania.
Jesień już w pełni. Chciałbym się podzielić z wami rumianymi, słodko-cierpkimi owocami mojego lata.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
