Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deleuze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deleuze. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 stycznia 2015

Schizoanaliza i komunizm po polsku

I kolejna porcja moich tekstów na Machinie Myśli.

Przede wszystkim Edwarda Abramowskiego projekt nowej etyki - moja wielka duma i nowa fascynacja. Polski filozof mający tak cholernie dobre pomysły?! Czemu ja wcześniej nie czytałem jego tekstów?! W tym - dosyć długim jak na Machinę - tekście przepuszczam koncepty Abramowskiego przez pojęciowość późnego Foucaulta (ew. antropotechniczną pojęciowość Sloterdijka - dla będących na bieżąco z nowościami, ale mających braki w znajomości klasyki ;)). Gorąco polecam!

I nieco luźniejszy tekst opublikowany w czasie przerwy świątecznej: Jak wytresować Edypa - czyli schizoanaliza filmu animowanego "Jak wytresować smoka". Wbrew tytułowi mało tu psychoanalizy i Freuda, za to dużo Deleuze'a i Guattariego. Łakomy kąsek dla wszystkich fanów stawania się.

sobota, 22 listopada 2014

Przemiana typu filozofa według Friedricha Nietzschego

Zgodnie z niedawną obietnicą publikuję nowy tekst, ale - ponownie: zgodnie z tym, co pisałem - robię to na Machinie Myśli. Tekst jest nieco dłuższy i w gruncie rzeczy bardziej treściwy, niż może to sugerować tytuł.

Pojawiają się tam w działaniu pomysły, które konstruowałem tu, na Płaszczyźnie Immanencji. Przede wszystkim tekst jest przykładem mini-analizy genealogicznej (w Foucaultowsko-Nietzscheańskim sensie), ponadto króciutko wspominam o Nietzscheańskiej krytyce prawdy, a także o znaczeniu pozoru w myśli niemieckiego filozofa. Pojawia się też kilka uwag na temat etyki, jej znaczenia i tego, kto jest uprawniony do jej uprawiania. Wreszcie - co może jest z tego wszystkiego najważniejsze - pokazuję w praktyce ontologię maszynową, a konkretniej: wielość przepływów/strumieni/linii/sił z jakich składa się maszyna, sposób organizacji owej wielości oraz zjawisko przechodzenia od jednej maszyny do drugiej - by to wszystko w tym tekście dostrzec wystarczy, na dobrą sprawę, za słowo "typ" podstawić słowo "maszyna" (bo tym w istocie jest typ ludzki: pewnym rodzajem "ludzkiej" maszyny, o tyle właśnie tekst jest poświęcony wyłanianiu się maszyny-filozofa).

Zainteresowanych zapraszam do lektury.

niedziela, 5 października 2014

Dyscyplina a reżym. O maszynach, które zniewalają/wyzwalają ciało

Ponad półtora roku temu uraczyłem was kilkoma wpisami z zarysem mojego projektu ontologii maszynowej. Równocześnie powstawał materiał innego rodzaju: referat konferencyjny, który następnie przerodził się w pełnoprawny artykuł naukowy. Rozwija on niektóre elementy ontologii maszynowej, ale przede wszystkim ukazuje ją w działaniu.

Rzeczony artykuł ukazał się w najnowszym numerze Praktyki Teoretycznej i można go znaleźć w tym miejscu. Głównym jego bohaterem jest Foucault, ale przeczytany przy pomocy narzędzi skonstruowanych w oparciu o dwa tomy "Kapitalizmu i schizofrenii" Deleuze'a i Guattariego. Znajdziecie tam również smaczek w postaci odniesień do "Męskich fantazji" Theweleita. Znajomość blogowych wpisów z zakresu ontologii maszynowej nie jest wymagana. Życzę owocnej lektury i mam nadzieję, że podzielicie się wrażeniami.

Grafikę do powyższego wpisu dorzucę, gdy PT przygotuje okładkę do numeru ;)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Kurs: "Uczynić z życia dzieło sztuki..." - edycja 2014



Po raz kolejny zgłosiłem swój kurs na Uniwersytet Otwarty UW. Ponieważ UO narzuca ograniczenie liczby znaków do 1800, to opis zajęć na ich stronie jest wyjątkowo lakoniczny. Toteż poniżej zamieszczam nieco bardziej szczegółowe informacje.

piątek, 31 stycznia 2014

Traktat o kamieniach i młotkach (O Grahamie Harmanie, filozofii analitycznej i Heideggerze)

Wprowadziłem tu kiedyś kategorię quasi-recenzja. Okazała się całkiem dobrze korespondować z moimi potrzebami. Nie lubię pisać recenzji, jest to zbyt odtwórcze i nie bawi mnie. Z drugiej strony są książki, o których z tego, czy innego powodu chciałbym wam wspomnieć. Książki, z którymi nawet jeśli się nie zgadzam, to dają do myślenia. Książki, które dają do myślenia... Wbrew pozorom nie każda jest taka. Wprost przeciwnie. Dlatego nie imponują mi ci wszyscy pochłaniacze książek, przelicytowujący się pod względem liczby stron wessanych w ciągu tygodnia. Nie wiele różnią się oni od osób sprawdzających codziennie aktualizacje na RedTubie. Ja zdecydowanie wolę prawdziwy seks. I prawdziwe książki. Dziś chciałem przedstawić wam taką, z którą mam ogromny kłopot. Kłopot związany z ontologią maszynową.

niedziela, 29 grudnia 2013

Koncepcja aury immanentnej [3 z 3]

Dzisiaj prezentuję ostatnią część mojego artykułu. Jest ona najbardziej twórcza. O ile pierwsza zawiera wyłącznie omówienie teorii sztuki sformułowanej przez Deleuze'a i Guattariego, druga analizę różnych dzieł sztuki, o tyle ta, chociaż rozpoczyna się prezentacją Benaminowskiej koncepcji aury, auratycznego dzieła sztuki, zawiera przede wszystkim pozytywną wykładnię. Staram się tak przepracować pojęcie aury, by zdawało sprawę z nowej sytuacji, w jakiej znalazła się sztuka. Ponadto umieszczam w nim takie elementy, które - w moim przekonaniu - sugerują kierunek, w jakim powinna podążyć sztuka, o ile chce odpowiadać na wyzwania współczesności, a nie jedynie "kisić się we własnym sosie" (np. w galeriach, do których większość chodzi, bo "wypada"). Ta koncepcja jest rozwinięciem pomysłu, który kiedyś zarysowałem w Szkicu o sztuce. Gdyby ktoś zechciał porównać te dwa teksty odkryje, jak nieprzewidzianymi drogami porusza się myśl, która stara się pozostawać otwarta, a nie z góry rozstrzygać (nawet jeśli jej ton pozostaje cokolwiek wyniosły).

czwartek, 19 grudnia 2013

Koncepcja aury immanentnej [2 z 3]

Zgodnie z obietnicą prezentuję dziś drugą część mojego artykułu. Tym razem, za pomocą wprowadzonych poprzednio pojęć, przeanalizuję kilka dzieł sztuki. Czytelnikom mojego bloga ten temat nie powinien być obcy. Po zakończeniu prac nad artykułem rozwijałem tutaj szczegółowo pewne wątki. Nieco dokładniej omówiłem problem deterytorializacji ciała w dziełach Zdzisława Beksińskiego. Ponadto podjąłem, może nieco ryzykowną, próbę interpretacji viking metalowych płyt zespołu Bathory. Wyjaśniłem również pojęcie "dzieła otwartego" i - na kilku przykładach - starałem się pokazać, że takimi dziełami są (niektóre) gry komputerowe. Poniżej znajdziecie rozważania, które były impulsem dla tamtych wpisów, a ponadto oferują one dodatkowe przykłady. Szczególnie zadowolony jestem z końcówki, poświęconej dwóm grom: American McGee's Alice oraz Planescape: Torment (uwaga na spoilery!).

środa, 11 grudnia 2013

Koncepcja aury immanentnej [1 z 3]

Z wielką przyjemnością chciałbym was poinformować, że opublikowano mój pierwszy artykuł w naukowym, recenzowanym czasopiśmie. Czekałem ponad dwa lata, ale oto jest. Wreszcie mam w swoich łapkach egzemplarz 30 (3/2013) numeru "Estetyki i Krytyki" z moim nazwiskiem w spisie treści. Ponieważ udzieliłem wydawnictwu niewyłącznej zgody mogę tutaj - choć dopiero teraz - przedrukować ów tekst. Powstał on na bazie referatu (o nieco nieadekwatnym tytule) Estetyka i elektronika, wygłoszonego w Krakowie, w czasie konferencji "Kryzys czy przemiana? Postacie końca sztuki w estetyce współczesnej".

Z uwagi na długość mojego tekstu - nieco ponad jeden arkusz wydawniczy - postanowiłem wrzucić go tu w trzech częściach, które pojawią się w odstępie mniej więcej tygodniowym. Nie będę ukrywał, że chcę w ten sposób zyskać również nieco czasu na pozamykanie kilku spraw, dzięki czemu - mam nadzieję - będę mógł powrócić do regularnego blogowania. Chciałbym was ponadto prosić, żebyście wzięli pod uwagę, iż są to moje pierwociny (od których - przypominam - dzielą nas dwa lata) i przez to język jest nieco bardziej toporny, zwłaszcza w pierwszym paragrafie, który dziś publikuję. Gdyby rozważania te wydały się komuś szczególnie niejasne, mogę jedynie zasugerować, by zaczekał tydzień - na część, w której będą omawiane przykłady.

wtorek, 3 grudnia 2013

K. Theweleit, "Männerphantasien"

Pod koniec lat '70 ukazało się w Niemczech dzieło! Ach te lata '70... Nasz rynek wydawniczy nie ma do nich szczęścia... Czy wspominałem wam już o "Anty-Edypie"? A tak, wspominałem i jeszcze poniżej wspomnę - i to nie przez złośliwość, o nie... Bowiem pod koniec lat '70 ukazało się w Niemczech dzieło: dwutomowe "Męskie fantazje" (odpowiednio "Kobiety, strumienie, ciała, historia" w 1977 i "Męskie ciała. Pschoanalizując Biały Terror" w 1978), napisane przez Klausa Theweleita.

sobota, 9 listopada 2013

Przybliżenia (6): Deleuze, Guattari i maszyny

Po raz kolejny zapraszam was na bloga Filozofia.TV, gdzie możecie zapoznać się z kolejnym z moich historyczno-filozoficznych przybliżeń. Tym razem tekst ważny z dwóch powodów. Po pierwsze omawiam w nim główne źródło inspiracji dla ontologii maszynowej, którą próbuję tu rozwijać. Po drugie powstał on w ramach agitacji na rzecz wydania "Anty-Edypa" i w całości krąży wokół tej właśnie książki. Tekst znajdziecie tutaj: Przybliżenie (6): Deleuze, Guattari i maszyny.

piątek, 1 listopada 2013

"Anty-Edyp" i krecia robota Krytyki Politycznej [Aktualizacja 07.11.2013]

Lat temu bez mała czterdzieści ukazało się we Francji dzieło pod każdym względem przełomowe. Michel Foucault, w czasie jednego ze słynnych wykładów wygłaszanych w prestiżowym Collège de France, powiedział nawet, że to nie książka, lecz wydarzenie. Napisana przez dwójkę niepokornych myślicieli - filozofa i "psychoanalityka" - którzy zyskali sobie, w ten sposób, uprzywilejowane miejsce w panteonie filozofów. Mam na myśli oczywiście "Anty-Edypa" Deleuze'a i Guattari'ego, tekst będący pierwszą częścią niesamowitego, dwutomowego "Kapitalizmu i schizofrenii". Niniejszym wpisem chciałbym dokonać agitacji na rzecz wydania polskiego tłumaczenia tej książki, tego wydarzenia (nie tylko filozoficznego).

piątek, 2 sierpnia 2013

"Uczynić z życia dzieło sztuki" (wykłady)

Dziś kolejna z wakacyjnych niespodzianek. Niezwykle dla mnie ważna. Przy Uniwersytecie Warszawskim od jakiegoś czasu funkcjonuje Uniwersytet Otwarty. Jest to projekt edukacyjny, który pozwala na rozwijanie indywidualnych zainteresowań studentom, pracownikom naukowym, ale przede wszystkim ludziom spoza UW, którzy chcieliby pogłębić swoją wiedzę i umiejętności (nie tylko zawodowe). Nie istnieje tu żaden odgórnie narzucony program zajęć. Każdy z prowadzących zgłasza swoją propozycję - temat, na którym się zna i którym się interesuje. Wykładowcą może zaś być każdy pracownik oraz doktorant UW.

czwartek, 11 lipca 2013

Stawanie się pojęcia "bóg"

W ramach wakacyjnych "bonusów" (czy może po prostu: wpisów nieregularnych), chciałbym wam dziś przedstawić moją pracę roczną, napisaną w ramach wykładu "Filozofia religii", prowadzonego przez profesora Janusza Dobieszewskiego. Praca roczna, jak to praca roczna, ma swój limit długości (który i tak, o jedną stronę, przekroczyłem), stąd taki, a nie inny efekt (tzn. wybór perspektywy, niemożność skonfrontowania pewnych tez, czy okrojone narzędzia metodologiczne). Mimo tego tekst jest dosyć długi, jak na wpis blogowy, ale uznałem, że dzielenie go na części nie jest dobrym pomysłem. Tyle wstępu. Zapraszam do lektury.

wtorek, 21 maja 2013

Kto myśli dialektycznie? (oraz apendyks o seksie)

Ten wpis planowałem już od dosyć dawna. Uważam te rozważania za niezwykle ważne i dlatego wciąż je przekładałem, ciągle nie czułem się na siłach, by je spisać - tzn. przedstawić jako spójną i zrozumiałą całość. W ten sposób można odwlekać w nieskończoność. Ileż książek nie ujrzało z tego powodu światła dziennego... Postanowiłem wreszcie spróbować, choć chcę zaznaczyć, że to tylko próba... Z resztą ten blog jest właśnie miejscem prób, pierwszych (czy też raczej: drugich) kroków, szkiców, eksperymentów.

środa, 24 kwietnia 2013

Przybliżenia (5): Deleuze i struktury

Zapraszam na Filozofia.TV do lektury kolejnego z moich historyczno-filozoficznych przybliżeń. Jest ono poświęcone jednemu z najważniejszych dla mnie (i tego bloga) XX-wiecznych filozofów - Gillesowi Deleuze'owi. Całość jest dosyć obszerna i z tego względu podzieliłem ją na dwie części. Pierwszą znajdziecie tutaj: Przybliżenia (5): Deleuze i struktury. Druga... sam jeszcze nie wiem kiedy ;) ale postaram się, byście nie czekali zbyt długo.

środa, 20 lutego 2013

Maszyna/maszyna. O stawaniu się

Niniejszy wpis jest kontynuacją projektu ontologii maszynowej, zapoczątkowanej wpisem Siły i maszyny. Tym razem chciałbym wprowadzić wątek relacji pomiędzy maszynami.

PŁASKI ŚWIAT
Nim przejdę do meritum chciałbym wyjaśnić ogólny zamysł mojego projektu - jest to konieczne do zrozumienia pewnych jego elementów.
Nietzsche wielokrotnie obwieszcza śmierć Boga, choćby w słynnym 125 aforyzmie "Wiedzy radosnej". Jednakże w tym samym dziele, kilka stron (aforyzm 108) wcześniej zwraca on uwagę na o wiele istotniejszą rzecz: Bóg umarł, ale jeszcze przez stulecia w różnych jaskiniach tego świata będą nam pokazywać jego cień. Bóg umarł, lecz nas czeka oto nowe zmaganie: pokonać jeszcze ów cień.

wtorek, 5 lutego 2013

Siły i maszyny

Perspektywizm, od którego wyszedł mój projekt do pewnego stopnia mnie nie satysfakcjonuje - jest stanowiskiem zbyt wąskim. To tylko epistemologia wynikająca z ontologii antysubstancjalistycznej. Ta ostatnia może mieć jednak różne postaci, choćby Derridiańską: wówczas antysubstancjalizm będzie oznaczał tekstualizację całości rzeczywistości, a perspektywizm sprowadzi się do interpretacjonizmu. Nie tą drogą chciałbym jednak podążać. Ontologia, którą będę tu powoli budował, będzie ontologią maszynową. Podstawowym źródłem inspiracji dla tego projektu jest oczywiście "Kapitalizm i schizofrenia" Deleuze'a i Guattariego, jednakże nie ograniczę się wyłącznie do zreferowania tego dzieła (nie należy się też sugerować podobieństwami terminologii, to co ja nazywam maszyną, Deleuze i Guattari nazwaliby raczej urządzeniem). Jak dotąd o wiele większa część koncepcji pochodzi z medytacji nad książkami i wykładami Foucaulta. Cenna okazała się również lektura pierwszego tomu "Mitu maszyny" Mumforda. Ponadto duchem, który unosi się nad tym wszystkim jest Nietzsche - niezwykle pomocne okazało się tu spostrzeżenie Herera (w książce "Filozofia aktualności"), że twórczość tego niemieckiego filozofa dzieli się na dwa etapy, z których pierwszy można określić jako estetyczny, a drugi jako fizjologiczny (i właśnie ta, fizjologiczna, perspektywa jest tu istotna).

wtorek, 30 października 2012

Mały poradnik "metodologiczny"

Normalnym, naturalnym jest, że do filozofii przychodzi się z pewnymi założeniami (przesądami). Problemem jest jednak, gdy w takim stanie się zostaje. Można by powiedzieć, że coś takiego nie zachodzi, że starą prawdą jest, że kontakt z filozofią "odmienia". Na ogół jest to jednak zmiana tylko pozorna, pierwotne założenia zostają doszlifowane, zyskują wyższy poziom abstrakcji oraz usuwa się spośród nich te, które okazują się sprzeczne z pozostałymi. Czasem następuje proces odwrotny: "miłośnik mądrości" odkrywa, że dotąd żył w błędzie lub był oszukiwany i rzuca się w wir poglądów przeciwstawnych (np. teista staje się ateistą, ktoś wierzący w wolną wolę deterministą itp.). Zmianie ulega tu jednak tylko treść, struktura pozostaje ta sama, co w pierwszym wypadku. W obu sytuacjach nasze "filozofowanie" ogranicza się tylko do szukania argumentów potwierdzających nasze założenia (przesądy), szukania argumentów obalających założenia przeciwnika (którym nadajemy z góry status błędów poznawczych lub głoszonych, z pobudek "interesownych", fałszów) oraz szukanie luk w naszym rozumowaniu i usuwanie z niego tych elementów, które psują jego koherencję (czy nie tym właśnie jest przywoływana nieustannie przez filozofię anglosaską, Rawlsowska metoda refleksyjnej równowagi?).

Na przekór temu chciałbym odnaleźć postawę filozoficzną par excellence. Poniżej przedstawiam kilka tropów, które wydają się zmierzać w tym kierunku.

środa, 30 maja 2012

Immanencja

Czym jest immanencja? Zda się może, że dosyć późno próbuję odpowiedzieć na to pytanie... Wszak pierwszy wpis, na tym blogu, nosi taki tytuł, w nazwie samego bloga pojawia się to słowo, rozwijam tu również projekt etyki immanentnej. Nigdzie jednak nie wyjaśniam znaczenia tego pojęcia. (Czyż jednak nowych słów nie uczymy się najlepiej przez użycie, przez dostrzeganie ich w kontekście, a nie przez definicje słownikowe?) Spróbuję je teraz przybliżyć, zarysować... Czemu tylko tyle? Otóż w filozofii z pojęciami "pierwotnymi" zawsze jest ten problem, że najtrudniej je wyjaśnić... Ale również dlatego, że - jako najważniejsze - są one najbardziej żywe... ciągle się rozwijają. Są próbą zwerbalizowania najgłębszych intuicji filozofia, a zarazem wyrazem tego, że jego droga myślowa wciąż biegnie dalej.

poniedziałek, 26 marca 2012

Problem podmiotu - refleksje

Poniżej zamieszczam zbiór niedopracowanych przemyśleń, pewnych tropów lub pomysłów dotyczących zagadnienia podmiotu. Część z nich ma swe źródło w dyskusjach toczonych na blogu Adama Brzoski, część inspirację w usuniętych - niestety - wpisach na blogu davida von puli. Z tego ostatniego podkradłem również pewien pomysł odnośnie formy niniejszego wpisu. Chciałbym przedstawić filozofię nieco od strony warsztatu - tego jak powstają pewne idee - by pokazać, że nie jest ona zupełnie oderwana od życia, jak często się uważa (chociaż z drugiej strony narażam się tu na zarzut uogólniania jednostkowych doświadczeń).