środa, 3 lipca 2013

Wyjaśnienia oraz recenzja (E. Jünger, "Robotnik")

Nie lubię, kiedy jakiś blog, który regularnie czytam, nagle milknie. Wygląda się nowego wpisu, ale ten się nie pojawia. Choroba? Sprawy prywatne? Porzucenie pisania? Nie wiadomo... Sam jednak zrobiłem to samo (i to po raz kolejny) - bez słowa wyjaśnienia przestałem publikować. Widzę, że ktoś tu czasem zagląda, zdaje się, że pewne osoby nawet regularnie, dlatego chciałbym przeprosić czytelników za tę sytuację i w kilku krótkich, żołnierskich słowach wyjaśnić ją: nawał obowiązków. Praca, sprawy prywatne, a przede wszystkim koniec roku akademickiego. Filozofii nie porzuciłem, blogowania również. Jednakże inne sprawy pochłaniają mój czas. Potrzebuję też małej przerwy by przetrawić pomysły, nad którymi aktualnie pracuję i podzielić je na te, które nadają się na blogowy wpis oraz te, które są na tyle rozbudowane, że będę próbował sklecić z nich artykuł (lub rozdział pracy doktorskiej).

Kiedy możecie spodziewać się kolejnych wpisów? Nie wiem - nie będę ściemniał. Chciałbym wrócić do regularnego blogowania jeszcze w te wakacje, ale być może przeciągnie się to do września albo nawet października. Postaram się jednak o kilka "niespodzianek", więc zajrzyjcie od czasu do czasu. Kończę właśnie tekst zaliczeniowy na "Filozofię religii", więc jeśli ocenianie pójdzie sprawnie wrzucę go tu niedługo.

A tymczasem mały "bonus" w postaci recenzji, którą napisałem dobry kawał czasu temu (jakoś w lutym-marcu), a którą dopiero dziś opublikowano na Filozofia.TV (jak widzicie, nawet zastępca red.-nacz.'a musi tam czekać ;)). Zapraszam do lektury tekstu, który znajdziecie tutaj, a przede wszystkim do lektury samej książki, czyli "Robotnika" Ernsta Jüngera.

14 komentarzy:

  1. Fakt. Czasem to tak, jakby przestał się odzywać stary przyjaciel. No, przynajmniej mi się zdarzyła taka sytuacja.

    Tutaj też zaglądałam i zauważyłam ciszę. Dobrze, że pojawiły się wyjaśnienia. :>

    O, przy okazji, przypomniało mi się coś. Czytam teraz "Outsidera" Colina Wilsona, jest tam trochę o Nietzschem. Autor, o dziwo, to podobno jedna z kontrowersyjnych postaci filozofii współczesnej(?). A książka myślę, że na wakacje przyjemna. Choć raczej z naciskiem na literaturę niż filozofię.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że nie słyszałem wcześniej o tym Wilsonie. Musiałem go sobie wygooglować... Na literaturę brak mi ostatnio czasu. Chociaż nabyłem kilka dni temu "Biedaczynę z Asyżu" Kazantzakisa. Mój zachwyt dla "Greka Zorby" nie ustaje, przeczytałem też ostatnio nieco bardziej teoretyczny tekst tego autora - "Sztukę ascezy" i chciałem jeszcze. Chociaż na razie udało mi się wciągnąć tylko 40 stron "Biedaczyny...", w czasie powrotów z pracy nocnym autobusem.

    Ale nie za bardzo mam na to czas. Jak skończę pracę zaliczeniową powinienem brać się za przygotowywanie wykładów dla was ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, kolejny, który zachwyca się "Grekiem Zorbą". ;)To pewnie ta nowa wersja Zaratustry i tańczący bóg. ^^'
    Może sama przeczytam jeszcze raz.

    Btw, będziesz bywał na wykładach prof. Lorenca? (u nas... Lawrence'a, haha) Czy pojawisz się dopiero w drugim semestrze na własne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były re.-nacz. F.TV mi kiedyś polecił, przeczytałem i nie będę ukrywał - wpadłem. Chociaż "Sztuka ascezy" odebrałem zupełnie inaczej (ale jeszcze planuję się jej bliżej przyjrzeć).

      Lawrence'a... dobre ;) u nas jeśli już to kojarzył się z Lorenz'em - takim "filozofującym" socjobiologiem. A czy będę na jego wykładach? Nie potrafię w tym momencie odpowiedzieć na to pytanie. Dojeżdżam do Wa-wy z Gdańska i wszystko zależy od tego jak mi się ułoży tegoroczny plan zajęć oraz możliwość nocowania.
      Ponieważ mogłem sobie wybrać jakich filozofów chcę omawiać (podobnie drugi doktorant), wyszło tak, że nie będę miał całego bloku, ale będę pojawiał się na przemian z Lorencem i tym drugim doktorantem. Pierwsze zajęcia powinienem mieć już jakoś pod koniec pierwszego semestru.

      Usuń
  4. O byłym rednaczu F.TV myślałam właśnie. Też mi polecił swojego czasu. ;)

    Profesor ma wdzięczne nazwisko. To fajnie, będę uczęszczać. I pewnie wy, doktoranci, machniecie później zaliczenie, więc ten... żarcik, żadnych interesów nie mam. :>

    I dziwię się, że na UG nie ma studiów III stopnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dobrze, że na UG nie ma III stopnia. Po raz kolejny chodzić do tych samych wykładowców na prawie te same zajęcia... Nieeee... Bez sensu... UW po pierwsze ma dla mnie powiew nowości (jeśli coś się powtarza, to nawet nie zdaję sobie z tego sprawy), a po drugie narzuca większe wymogi prowadzenia co roku innych seminariów. Pod tym względem UG leży, rzadko jest naprawdę nowy materiał. No i dominujące jakiś czas temu stało się środowisko, które nie zna się na interesującej mnie filozofii (gdybym był złośliwy powiedziałbym, że to środowisko w ogóle nie za bardzo zna się na filozofii... ale przecież nie jestem ;))

      Co do zaliczeń - tym zajmie się profesor Lorenc, ale z naszych wykładów to my mamy podsunąć mu pytania. Myślę, że uważne słuchanie wystarczy ;)

      Usuń
  5. Pewnie, że zmiana otoczenia jest czynnikiem intelektualnie odświeżającym. Tym bardziej po tym, co mówisz o tamtej kadrze. Zresztą, też nie słyszałam dobrych rzeczy od Adama.
    Żartowało się o nepotyzmie, choć ja przyjmowałam romantyczniejszą wersję(czyt. filozofia zbliża ludzi). Chociaż podejrzewam, że dla kogoś naprawdę zainteresowanego, każde początki są rozczarowujące bez względu na szkołę. I tak dla Ciebie normalne, że to nie wystarczało.

    No i cieszę się, że UW trzyma wyższy poziom jednak. Kiedyś się zastanawiałam nad ogunem na tym wydziale, ale uznałam, że są za trudne. Ale pozgłębiałabym sobie egzystencjalizm, miał duży wpływ na literaturę(choćby Gombrowicza).
    Zobaczymy jak mi pójdzie w tym roku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak, że narzekam na UG bo początki bywają rozczarowujące. Jestem zadowolony ze swoich studiów na UG, trafiłem tam w ciekawym momencie. Istniały tam dwa obozy, dwie przeciwne perspektywy, dwie zwalczające się grupy, ale równie silne. Dzięki temu miałem możliwość wyboru, poznałem i punkt widzenia analityków i kontynentalnych ("postmodernistów"). Dzięki pewnym osobom z pierwszej grupy wyrobiłem sobie warsztat pisania tekstów, nauczyłem się dyskutować, zacząłem przykładać wagę do precyzji i jasności wypowiedzi (z czym "postmoderniści" mają czasem kłopoty). Dzięki osobom z drugiej grupy poznałem ważne stanowiska filozoficzne i istotne problemy. Dzięki obu miałem okazję przekonać się, że po każdej stronie są ważni filozofowie i po obu kiepscy.
      Jednak ta sytuacja stopniowo zmieniała się w czasie studiów i doszło do tego, na co trafił Adam. Nepotyzm to mocne słowo (chociaż może właściwe) - nieco łagodniej ująłbym to tak: jeden z tych dwóch obozów wygrał politycznie. W zwyczajny demokratyczny sposób, powolnym zdobywaniem większości głosów doszli w instytucie do władzy i tym samym obsadzają większość zajęć. Tylko... nie jestem pewien, czy w nauce jest miejsce na demokrację (tzn. wyznaczanie prawdy za pomocą zdania większości).

      Co do ogunów... Dowiedziałem się niedawno, że też muszę dwa zaliczyć ;) upatrzyłem sobie jeden na historii, drugi chciałbym z nauk ścisłych zrobić.
      A co do wpływów filozofii na literaturę. Ja raczej będę mówił o Kafce niż o Gombrowiczu ;)

      Usuń
  6. W porządku, rozumiem. Mnie chodziło o późniejsze "rozczarowanie", czy chęć zmian. Początki mogły być całkiem satysfakcjonujące, ale dalsza kariera nie rozwijałaby się najlepiej w starym środowisku.
    Ja nie znam sytuacji od wewnątrz, kieruję się tylko tym, co słyszałam. A sprawa widać złożona.

    Z tym "niezrozumialstwem" postmodernistów to twardy orzech do zgryzienia. Pewnie słyszałeś o tym generatorze filozoficznych- postmodernistycznych tekstów. :>

    Oguny na historycznym - cel dla studentów, którzy chcą odbębnić dodatkowe obowiązkowe zajęcia. Oczywiście nie wszystkie takie są. I nie mówię w tym momencie o Twoich wyborach. ;)

    Kafka! Świetny wybór. Gombra dałam z przekory, większość intelekstualistów(^^) go ceni, a ja nie znoszę. W sprawie egzystencjalizmu to koronny i dosyć oklepany przykład, to fakt.
    A jeśli chodzi o Kafkę - trudny, niezwykle wymagający. I rozkładają go chyba na każdy sposób, przez teorię, filozofię, religię i psychoanalizę. To jeden z tych pisarzy, którzy "dręczą"(podobnie jak Dostojewski, Bernhard).

    Btw, przypomniało mi się: może "Doktor Faustus" T. Manna?
    Nietzsche to silna inspiracja. A z ostatnich rzeczy to u Bernharda w "Korekcie" pojawia się bohater na wzór Wittgensteina.

    No, ale nie miałam mówić o literaturze, bo i czasu na nią nie ma. ;]

    Ps. No i poleciłabym sprawdzić tego Camusa, jak o egzystencjalistach mowa. A z ciekawości spytam: czytałeś "Mdłości"? Albo lepiej: "Byt i nicość"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tylko nadzieję, że ci "odbębniacze" nie zajmą mi wszystkich miejsc na zajęciach, które sobie upatrzyłem ;) Nie wiesz kiedy otwierają zapisy na oguny? (Jeszcze słabo się w tym orientuję.)

      Co do Gombrowicza... "Ferdydurkę" czytałem jako lekturę w LO i było to już dla mnie jakoś za późno - nie podziałało na mnie. Później czytałem "Kosmos" i też jakoś bez efektu. Ale "Dzienniki" całkiem mi się podobały - przynajmniej dopóki nie zapętlił się na Tandilu... zaczęło mnie to irytować na tyle, że nie dokończyłem trzeciego tomu.

      Manna jeszcze nic nie czytałem (poza krótkim esejem "teoretycznym"), podobnie Bernharda.

      Jeśli chodzi o egzystencjalistów to zawsze traktowałem ich z lekką pogardą. Szkolna "Dżuma" mi się nie podobała. Później trafiłem na jakiś zbiór opowiadań Sartre'a (tytuł miał chyba "Mur"), kilka było nawet niezłych, ale to wciąż nie było to. Więcej po nich nie sięgałem... Ale ostatnim roku studiów musiałem fragment książki Sartre'a o literaturze przeczytać, jakiś czas później nudziłem się czekając na kogoś i zacząłem czytać "Byt i nicość" stojący na półce - fragment rozdziału o czasie. W obu wypadkach stwierdziłem z wielkim zaskoczeniem, że to jest naprawdę niezłe, że to nie jest naiwne i prostackie, jak mi się wydawało i jak przedstawiali mi to niektórzy, ale że jest to naprawdę porządna robota filozoficzna. Do Sartre'a na pewno jeszcze wrócę.

      Dodam jeszcze, że to jak odebrałem Gombrowicza, Camusa czy literackiego Sartre'a to raczej "młodzieńcze" recepcje (sprzed 5-7 lat). Być może dziś odebrałbym te same książki inaczej.

      Usuń
  7. Nie chcę Cię martwić, ale pierwsza tura zapisów na oguny już była od 5-30 czerwca. Druga we wrześniu. Ja jak na razie jeszcze się nie dostałam na drugi stopień, więc studentem jakbym nie była, ale Ty chyba przegapiłeś swoją rejestrację. W II turze na pewno będzie trudniej, większość pozajmowana na semestr zimowy. ;]

    O, w Instytucie Filozofii jest "Warsztat Foucaulta".

    Gombrowicza znam tyle o ile. Właśnie z lektur z liceum, opowiadania z "Bakakaju", dramat "Ślub" ze studiów(jeszcze się Gombra doczekam).
    Wyobrażam sobie, że zniosę jego "Dziennik", ale od utworów artystycznych mnie odrzuca. Zresztą, naprawdę nie uważam, aby cała koncepcja formy etc. była aż tak wybitna i odkrywcza.

    Manna polecam, jest czasem zbyt sztywny, przeintelektualizowany i z gruntu mieszczański, ale trzeba "Czarodziejską górę"(miałam ze 3 podejścia do drugiej części, ale pierwsza jest piękna) i "Doktora Faustusa"(ze względu na tego Nietzschego chociażby).
    A od siebie polecę opowiadania: "Tonio Kroger" i "Pajac".
    Warto go cenić razem z H. Hessem, którzy mocno sprzeciwiali się faszyzmowi.

    Bernhard to moje ostatnie odkrycie. Pisarz typu masochistycznego jak dla mnie. I sadystycznego dla czytelnika, ale polecam bardzo. Jest mocny. "Kalkwerk" najlepiej na początek, ewentualnie przedstawienie K. Lupy, które jest całe na youtubie.

    Z egzystencjalizmem jest chyba ten problem, że jest po prostu "literacki". Nie wiem, czy ma ostatecznie stałą formę i ścisłą w sensie naukowym. Niby jest ten podział na chrześcijański i ateistyczny. Tzn. zaczynając już od Kierkegaarda, nie jest to filozofia, hm, dyskursywna. Główni przedstawiciele wypowiadali się w tekstach artystycznych, to zniekształca odbiór.

    Przeczytaj "Upadek" Camusa. Uderza jawnie w egzystencjalistów.

    No, Sartre chyba jednak był wykształcony. Camusowi lubił zarzucać, że jest laikiem i nic o filozofii nie wie.
    Później Sartre przystał do czerwonych i się skończył. ;]

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem, że była rejestracja w czerwcu. Ale na "Przedmioty ogólnouniwersyteckie Instytutu Historycznego" nie mogłem się zapisać. Cały czas mi się wyświetlało, że jest zamknięta. Chyba, że to kwestia tych żetonów, może ich nie mam i dlatego mi się nie wyświetla? :/

    Co do "Warsztatu Foucaulta" - będzie to kontynuacja tegorocznego seminarium. Uczęszczałem na nie. Bardzo dobre zajęcia. Ponieważ dobrze się współpracowało wykładowcy pod koniec postanowili, że nie ma co gnać z materiałem i lepiej zrobić w nowym roku akademickim kontynuację. Myślę, że tematy na tyle się zmienią, że nadrobić będzie trzeba najwyżej jeden, dwa teksty, z pierwszej części. W każdym razie polecam zajęcia.

    "Czarodziejską górę" już mi kilka osób polecało i tak czasem o niej myślę. Ale raczej to odleglejsza przyszłość. Najpierw chciałbym nadrobić kilka innych książek.

    Sartre na pewno nie jest "literacki" (czy też: wyłącznie literacki) w swoich tekstach teoretycznych. To porządna praca filozoficzna. Magisterkę pisałem o czasowości u Heideggera i teraz (zaglądając do "Bytu i nicości") odkryłem, że gdybym przeczytał wtedy odpowiednie ustępy z Sartre'a moja praca mogłaby być lepsza, a na pewno rozumienie pewnych kwestii pełniejsze.
    A jak na jego filozofię miało przyłączenie się do "czerwonych" to nie wiem. Nie za bardzo śledzę biografie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ilość żetonów masz na swoim koncie w usosie. A raczej w tym z ULu(rejestracji żetonowej, w koszyku). Pewnie masz przyznaną wystarczającą ilość, a problem leżał w grupach dedykowanych.

    Polecam jeszcze raz wszystkie tytuły/autorów, co wymieniałam(na bliżej nieokreśloną przyszłość).

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Nie wiedziałem o tym ULu. Ale zacząłem drążyć i znalazłem. Chyba faktycznie przez UL dało się na to rejestrować w czerwcu, bo już jest dużo osób zapisanych. Jest jeszcze kilka wolnych miejsc, mam nadzieję, że uda się we wrześniu wcisnąć.

      Autorów będę miał w pamięci :)

      Usuń