środa, 26 grudnia 2012

Perspektywizm i genealogia

Dwa tygodnie temu pisałem, że planuję na razie zawiesić używanie kategorii "aktywne" i "reaktywne". Dziś chcę jednak poświęcić im odrobinę uwagi; nie dlatego, że jestem niesłowny, ale po to, by wskazać na pewien istotny - dla perspektywizmu i ontologii opartej na funkcjonowaniu - rys. Z drugiej strony samo zawieszenie owych kategorii jest czynione nie po to, żeby od nich odejść, ale właśnie po to, by do nich powrócić.

czwartek, 20 grudnia 2012

LXI

Nowy eksperymentalizm - być może potrzeba nam pewnej dawki nihilizmu. Zrobić ten jeden krok poza relatywizm. Odrzucić wszelkie wartościowania, wszelkie oceny, nawet te czynione wyłącznie na własny użytek. Stanąć w pustej przestrzeni, gdzie nic nie jest ani dobre, ani złe. A potem uczynić kolejny krok: w empiryzm, czystą dziedzinę doświadczania: oglądać, smakować, przeżywać, próbować. Zaznawać wszystkiego od wewnątrz i we wszystkich kierunkach. Swobodnie eksperymentować, bez żadnych granic. Wszystko po to, by móc znowu oceniać, znowu wartościować, za każdym razem mogąc powiedzieć: "doznałem tego". We wszystkich innych wypadkach: milczeć.

piątek, 14 grudnia 2012

Przybliżenia (4): (Post)strukturalizm (i) Foucault

Jak zwykle niespodziewanie, również dla mnie, pojawia się na Filozofii.TV kolejne z moich historyczno-filozoficznych przybliżeń. Tym razem poświęcone strukturalizmowi, poststrukturalizmowi oraz Michelowi Foucaultowi. Wpis znajdziecie pod tym adresem: Przybliżenia (4): (Post)strukturalizm (i) Foucault. Zachęcam, bardziej niż zwykle, do lektury ze względu na związek tego tekstu z rozwijaną przeze mnie, na tym blogu, koncepcją perspektywizmu. Obie publikacje doskonale zgrały się w czasie.

czwartek, 13 grudnia 2012

Perspektywizm: reaktywacja

Na początku tego roku przedstawiłem na blogu wstępną wizję mojej koncepcji perspektywizmu. Pisałem wówczas o pewnych "formach", "strukturach" (takich jak społeczeństwo, religia, człowiek, dzieło sztuki, aforyzm), które wypełniane są przez pewne siły (które to mogą mieć różne typy, np. afirmarywny-aktywny, albo afirmatywny-reaktywny). Był to, w pewnym sensie, odwrócony arystotelizm: formy były tam bierne (były jakby pustymi naczyniami), a materia - czyli siły - była aktywna (była tym, co wypełnia, a tym samym, co decyduje o "istocie", a raczej: interpretacji "formy"). W ten sposób zamiast szukać jakiejś jednej, idealnej, aczasowej istoty zjawiska (np. etyki, państwa, czy religii), co pozwalałoby nam krytykować niezgodne z tą istotą realizacje zjawiska jako fałszywe, możemy uzasadnić różnorodność (i - na pewnym poziomie - równoprawność) urzeczywistnień danej "formy". Przykładowo: prawdziwą religią (abstrahuję tu od kwestii objawienia) nie jest już chrześcijaństwo, buddyzm, czy kult Dionizosa - wszystkie one są "równie prawdziwymi" (co do "istoty") religiami, tyle, że zamieszkanymi przez siły o innych typach.

czwartek, 6 grudnia 2012

LII

Mydlenie oczu - Feministki mylą się. Nie ma żadnego patriarchatu. Nasza kultura i cywilizacja zniewieściały. Z prawami człowieka, pacyfizmem, brakiem kary śmierci, zakazem honorowych pojedynków, weganizmem i całą tą poprawnością polityczną jesteśmy kobietą - słabą, zgwałconą na wojnie kobietą, która wykorzystała nieobecność mężczyzny, by zbuntować przeciw niemu dziatwę.


czwartek, 29 listopada 2012

O znaczeniu historii filozofii

Niektórym osobom zajmującym się filozofią, zwłaszcza z kręgu tzw. filozofii analitycznej, wydaje się, że znajomość historii filozofii nie jest konieczna, że wszystkie twierdzenia i problemy da się ująć w sposób oderwany od systemu danego filozofa i wypowiedzieć je w uniwersalnym, neutralnym teoretycznie języku. Bardzo często idzie za tym przekonanie (i praktyka!), że z poglądów danej grupy filozofów da się wyciągnąć tezy dotyczące wspólnego zagadnienia (np. tzw. mind-body problem), przełożyć je na język jednolitych pojęć, zestawić, dzięki temu porównać i ocenić, które są prawidłowe, a które nie lub stworzyć stanowisko, którego dotąd nikt nie prezentował, a które da się kombinatorycznie wydedukować z owego zestawienia.

czwartek, 22 listopada 2012

LIX

Stabilizacja - spójrzcie na nowo narodzone dziecko: jak kwili, gdy braknie matki, jak łaknie jej ciepła, jak przytula się do jej piersi. Lecz ileż to trwa? Co najwyżej kilka miesięcy: potem rozgląda się ciekawie, kręci, w końcu próbuje gaworzyć i raczkować. Jakież ono chętne, by wymknąć się rodzicom, podreptać w nieznane, powąchać, dotknąć, posmakować nowego. Nauczyć się nowego. Zrobić coś nowego. I my powinniśmy być jak te dzieci: potrzebować stabilizacji tylko przez chwilę, po ponownym narodzeniu - by nabrać sił. Wszystko inne jest tchórzostwem.

czwartek, 15 listopada 2012

Warunki możliwości

Z dedykacją dla Lorda Szarej Kafki ;)

Tym razem wpis w dużym stopniu "sprawozdawczy", ale niektóre rozmowy uświadomiły mi, że konieczne jest wyjaśnienie pewnej kwestii, a mianowicie kwestii "przewrotu" transcendentalnego, którego dokonał Kant.
Otóż wielka waga - jaką wielu filozofów przykłada do pomysłu Kanta - oraz trwanie (przy różnorakich modyfikacjach) nurtu, którego jest on protoplastą nie wiąże się bynajmniej z tym, co określił on mianem "rewolucji kopernikańskiej", czyli z jakąś formą subiektywizmu (że pozwolę sobie użyć tego nieadekwatnego słowa), twierdzenia, że źródłem poznania są istniejące w podmiocie aprioryczne formy i kategorie. Chodzi o coś bardziej podstawowego: o samą koncepcję warunków możliwości.
Do znużenia powtarza się, że teoria Kanta jest "odpowiedzią" na rozważania Hume'a. Ważna jest tu przede wszystkim Hume'owska krytyka pojęcia przyczyny. Ów szkocki filozof wykazał, że nasze wyobrażenie istnienia w świecie relacji przyczynowo-skutkowych (np. tego, że pchnięcie kija powoduje potoczenie się bili) jest tylko złudzeniem, wynikającym z pewnego naszego nawyku. I chociaż Kant rozważając jak możliwe są nauki przyrodnicze stwierdza, że jedną z kategorii naszego intelektu jest relacja przyczynowo-skutkowa, to jak najbardziej bierze do siebie i uwzględnia w swojej filozofii analizy Hume'a. Kant nie bada już przyczyn - bada warunki możliwości. Nie "co" jest przyczyną tego, że poznaję, ale "jak możliwe" jest to, że poznaję; nie "co" jest przyczyną dobrych lub złych czynów, ale "jak możliwa" jest moralność.

piątek, 9 listopada 2012

Przybliżenia (3): Friedrich Nietzsche

Po wakacyjnej przerwie ruszyłem nie tylko ja, ale również blog Filozofia.TV. Dziś opublikowano tam kolejne z moich historyczno-filozoficznych "Przybliżeń". Tym razem w całości poświęcone jednemu myślicielowi. Nie jestem do końca zadowolony z tego tekstu, ale być może najtrudniej pisać o tych, których zna się najlepiej. Z resztą: oceńcie sami. Artykuł znajdziecie pod tym adresem: "Przybliżenia (3): Friedrich Nietzsche.

wtorek, 6 listopada 2012

LX

Hierarchia - są na tym świecie zwierzęta, które nie potrafią czytać książek, malować obrazów, przeprowadzać eksperymentów naukowych i podejmować decyzji politycznych. Czy z tego powodu ludzie powinni zrezygnować z czytania, malowania, eksperymentowania i polityki? Nie powiem, że taki wniosek jest absurdalny - on jest po prostu głupi. Ale równie głupi - czy raczej: niegodziwy - jest wniosek, że należy z tego powodu być okrutnym wobec zwierząt.
Są ludzie, którzy mogą więcej i tacy, którzy mogą mniej - i tu też nie stosują się te wnioski!
Trzeci głupi wniosek: zmuszać zwierzęta do czytania, malowania, eksperymentowania i polityki.



wtorek, 30 października 2012

Mały poradnik "metodologiczny"

Normalnym, naturalnym jest, że do filozofii przychodzi się z pewnymi założeniami (przesądami). Problemem jest jednak, gdy w takim stanie się zostaje. Można by powiedzieć, że coś takiego nie zachodzi, że starą prawdą jest, że kontakt z filozofią "odmienia". Na ogół jest to jednak zmiana tylko pozorna, pierwotne założenia zostają doszlifowane, zyskują wyższy poziom abstrakcji oraz usuwa się spośród nich te, które okazują się sprzeczne z pozostałymi. Czasem następuje proces odwrotny: "miłośnik mądrości" odkrywa, że dotąd żył w błędzie lub był oszukiwany i rzuca się w wir poglądów przeciwstawnych (np. teista staje się ateistą, ktoś wierzący w wolną wolę deterministą itp.). Zmianie ulega tu jednak tylko treść, struktura pozostaje ta sama, co w pierwszym wypadku. W obu sytuacjach nasze "filozofowanie" ogranicza się tylko do szukania argumentów potwierdzających nasze założenia (przesądy), szukania argumentów obalających założenia przeciwnika (którym nadajemy z góry status błędów poznawczych lub głoszonych, z pobudek "interesownych", fałszów) oraz szukanie luk w naszym rozumowaniu i usuwanie z niego tych elementów, które psują jego koherencję (czy nie tym właśnie jest przywoływana nieustannie przez filozofię anglosaską, Rawlsowska metoda refleksyjnej równowagi?).

Na przekór temu chciałbym odnaleźć postawę filozoficzną par excellence. Poniżej przedstawiam kilka tropów, które wydają się zmierzać w tym kierunku.

niedziela, 28 października 2012

Jabłka z Drzewa Poznania najsłodsze są jesienią

Zabierałem się do tego wpisu od ostatnich dwóch miesięcy. Może nie tyle konkretnie on stanowił wyzwanie, co raczej to, co za nim idzie: w miarę regularne publikowanie. Obawiam się go trochę, ponieważ wziąłem na siebie w tym roku sporo "obowiązków" i mogę nie poświęcić blogowi tyle czasu, ile bym chciał. Obawiam się również braku "weny" - mimo wszystko moim podstawowym zamysłem jest publikowanie tutaj moich koncepcji, a nie referowanie poglądów innych - a twórczym przez 7 dni w tygodniu po prostu nie da się być. Potrzeba okresów złapania głębszego oddechu.

Stąd też moje wakacyjne milczenie. Postanowiłem, że lato będzie czasem pewnych "przygotowań": wzrostu (czyli nabierania materii) i dojrzewania (czyli jakościowej zmiany). Czytać nie za wiele (a najlepiej wcale), trochę rozmawiać z ludźmi, przede wszystkim jednak dobrze jeść i pić, bawić się, przebywać dużo na świeżym powietrzu, zażywać wysiłku fizycznego, mieć kontakt z przyrodą i doświadczać, jak najwięcej doświadczać. Oto warunki twórczego myślenia. Warunki wzrostu i dojrzewania.

Jesień już w pełni. Chciałbym się podzielić z wami rumianymi, słodko-cierpkimi owocami mojego lata.

środa, 6 czerwca 2012

LIII

Witalność - jeśli każda istota posiada określony potencjał energetyczny (i, w duchu Bergsona, ewolucja jest zwiększaniem tego potencjału, zwiększaniem "energii") to może "zdziałać" tylko tyle, na ile jej ten potencjał pozwala. Zwierzę nie myśli, bowiem nie posiada odpowiednich "zapasów energii" (oczywiście chodzi o ewolucyjne dostosowanie organizmu, a nie o przypadkowe ilości dostępnych kalorii), zużywa ją całą na ruch, przeżycie, zabawę, rozmnażanie. Roślina tylko na przeżycie i rozmnażanie. Człowiek posiada większy potencjał, który może przeznaczyć na myślenie. Zauważcie: w początkowym okresie rozwoju człowieka mędrcy zawsze byli ascetami: nie bawili się, nie rozmnażali, często na wiele godzin zamierali w bezruchu - po to by oszczędzić energię na myślenie! Ci, którzy poświęcają ją na tamte rzeczy, mało poświęcają jej na myślenie.
Wniosek? Kierunek! Człowiek, który się bawi, rozmnaża, rusza i myśli. Którego potencjał energetyczny jest "nieskończony". (Być może posiadając ogromną "ilość" energii "odnajdzie: coś kolejnego po życiu, ruchu i myśleniu.) Kierunek: tańczący filozof, śmiejący się filozof. Mówi wam to coś?

środa, 30 maja 2012

Immanencja

Czym jest immanencja? Zda się może, że dosyć późno próbuję odpowiedzieć na to pytanie... Wszak pierwszy wpis, na tym blogu, nosi taki tytuł, w nazwie samego bloga pojawia się to słowo, rozwijam tu również projekt etyki immanentnej. Nigdzie jednak nie wyjaśniam znaczenia tego pojęcia. (Czyż jednak nowych słów nie uczymy się najlepiej przez użycie, przez dostrzeganie ich w kontekście, a nie przez definicje słownikowe?) Spróbuję je teraz przybliżyć, zarysować... Czemu tylko tyle? Otóż w filozofii z pojęciami "pierwotnymi" zawsze jest ten problem, że najtrudniej je wyjaśnić... Ale również dlatego, że - jako najważniejsze - są one najbardziej żywe... ciągle się rozwijają. Są próbą zwerbalizowania najgłębszych intuicji filozofia, a zarazem wyrazem tego, że jego droga myślowa wciąż biegnie dalej.

czwartek, 3 maja 2012

XIV

Filozofować - filozofować tylko w pełni lata, w ciepłych dniach wiosny, w czasie złotej jesieni. Tylko w dobrym słońcu, rześkim powietrzu i świetnym humorze. Nigdy zimą, smutną jesienią, w deszcz ponury czy w wiosenne przesilenie. Lepiej wtedy poczytać coś lekkiego, spędzić wieczór z przyjaciółmi lub w objęciach kobiety.

czwartek, 26 kwietnia 2012

Fenomenologia wewnętrznej świadomości czasu


Poniżej przedstawiam fragment mojej pracy magisterskiej, będący studium Husserlowskich analiz czasowości. Tekst jest nieco bardziej techniczny, niż dotychczasowe, ale jest on również o wiele lepiej dopracowany i myślę, że stanowi rzetelne omówienie "Wykładów z fenomenologii wewnętrznej świadomości czasu"; gdyby zaszła taka potrzeba można, bez obaw, odwoływać się do niego. Przypominam, że rozważania Husserla mają wymiar transcendentalny - tym, którzy chcieliby przypomnieć sobie na czym polega ten typ badań polecam lekturę mojego tekstu zamieszczonego na blogu Filozofia.TV.

czwartek, 19 kwietnia 2012

Nietzsche: o dwóch religiach nihilistycznych (i jednej afirmatywnej) [Aktualizacja - 18.12.2013]

Stary tekst, w nowej, nieco poprawionej i rozszerzonej wersji, możecie znaleźć klikając tutaj. Wciąż ma on charakter popularyzatorski, stąd wiele w nim uproszczeń - chciałbym, żeby czytelnicy obeznani z myślą Nietzschego, mieli to na względzie.

XVIII

Czytelnicy - ludzie poznający nowe (niezgodne z ich dotychczasowymi) myśli dzielą się na dwie grupy: tych, którzy krytykują je przed zapoznaniem się z nimi i tych, którzy robią to po. Czasem jest to jeden i ten sam czytelnik.


czwartek, 12 kwietnia 2012

O decyzji (do projektu etyki immanentnej)

WSTĘP
Etyka immanentna, chociaż określam ją mianem etosu, jest pozbawiona kodeksu - sztywnego zbioru nakazów i regułek, do którego każdy, w każdej chwili, mógłby się odwołać. Już raczej zbliża się ona do drugiego krańca, do całkowitej dowolności "rób co chcesz" (oczywiście: o ile potrafisz chcieć). W związku z tym mogą pojawić się dwa zarzuty wobec tego projektu. Po pierwsze: można argumentować, że taka etyka prowadzi do relatywizmu moralnego, który jest niebezpieczny, ponieważ burzy stary, sprawdzony system wartości, co może powodować, że różnego rodzaju psychopaci znajdą usprawiedliwienie dla swoich nikczemnych działań; a ponadto prowadzi ostatecznie do nihilizmu. Po drugie: usunięcie powszechnej, ponadjednostkowej podstawy dla naszych działań tworzy sytuację egzystencjalnego konstruktywizmu, w którym to człowiek nie ma żadnej pewności, czy jego wybory są słuszne, do jakiego celu powinien zmierzać, jak powinien oceniać siebie i innych, w którym nie widać podstawy do nawiązywania szczerych, silnych i afirmatywnych relacji z Innymi - to zaś skutkuje atomizacją społeczną, osamotnieniem, zagubieniem i podatnością na manipulacje. Nadmiar wolności rodzi pragnienie jej odrzucenia, ponieważ jest ona odczuwana jako ciężar.
W niniejszym tekście zajmę się drugą z tych obiekcji, o pierwszą jedynie zahaczając w końcowych akapitach. Ponadto częściowa odpowiedź (czy też: podstawa dla odpowiedzi), na zarzut relatywizmu, zawarta jest - implicite - we wpisach o perspektywizmie.

poniedziałek, 26 marca 2012

Problem podmiotu - refleksje

Poniżej zamieszczam zbiór niedopracowanych przemyśleń, pewnych tropów lub pomysłów dotyczących zagadnienia podmiotu. Część z nich ma swe źródło w dyskusjach toczonych na blogu Adama Brzoski, część inspirację w usuniętych - niestety - wpisach na blogu davida von puli. Z tego ostatniego podkradłem również pewien pomysł odnośnie formy niniejszego wpisu. Chciałbym przedstawić filozofię nieco od strony warsztatu - tego jak powstają pewne idee - by pokazać, że nie jest ona zupełnie oderwana od życia, jak często się uważa (chociaż z drugiej strony narażam się tu na zarzut uogólniania jednostkowych doświadczeń).

wtorek, 20 marca 2012

XXXIII

Spadek - skąd się wzięło złudzenie, że musi istnieć Pierwsza Przyczyna? Po troszę z upraszczającego spojrzenia, po troszę z nieliczenia się ze sługami u starożytnych. W każdym skutku widzieli nie niezliczoną mnogość przyczyn, lecz zawsze jedną. Gdy budowali świątynię patrzyli nie na robotników, lecz na architekta.
I zostawili nam w spadku jeszcze wiele takich złudzeń.

wtorek, 13 marca 2012

"Dytyramb"

  

                                                             "Dytyramb"

                                        Czerpię z krynicy Życia
                                                          Kielichem Pór Roku
                                        I spływa ono po mej brodzie -
                                                          - złociste, cierpkie, słodkie


                                        Co dzień patrzę na świat oczami dziecka
                                        A gdy całuję - cały jestem pocałunkiem
                                        I jeśli Bóg jest - zatańczy na moją cześć!


                                        Sto diabłów we mnie mieszka -
                                                                    - to moje namiętności
                                        Cień w moim sercu krótki
                                        I jeśli Bóg jest - zatańczy na moją część!


                                        Wyryję me imię na ciele wszechświata -
                                                                               - by pamiętano
                                        A wieczorami będę pił z winogron piersi
                                                        Twoich - bym zapomnieć mógł
                                        I jeśli Bóg jest - zatańczy na moją cześć!


                                        A kiedy przyjdzie Śmierć - pokłoni się:
                                                             "Czy pragniesz odejść już?"
                                        "Tak" - wykrzyknę - "ostatniej przygody
                                                                                 zaznać czas"
                                        I jeśli Bóg jest - zatańczy na moją cześć!


                                        Kielich Pór Roku wypadnie z rąk
                                        Tajemne Mojry przestaną prząść
                                        A gdy już robak stoczy ciało me...
                                        Powrócę... i go zjem! Ha!


wtorek, 6 marca 2012

XXXII

Rada - A: Dano mi radę bym przestał się martwić innymi i zaczął więcej myśleć o sobie. B: To najgorsza rada jaką mogli ci dać! Jesteś za słaby by myśleć o sobie, a zajmowanie się innymi daje ci choć trochę poczucia mocy i wyższości...


sobota, 3 marca 2012

Przybliżenia (2): Hegel i marginesy

Na blogu Filozofia.TV ukazało się kolejne z moich historyczno-filozoficznych opracowań. Znajdziecie je w tym miejscu: "Przybliżenia (2): Hegel i marginesy" . Jak wskazuje sam tytuł głównym bohaterem jest Hegel. Natomiast pod owymi marginesami kryje się Bergson, grupa historyków zwana szkołą Annales oraz - pokrótce - Plotyn.

Gorąco zachęcam do lektury i komentowania. Również tych, którzy mają za sobą kurs historii filozofii.

sobota, 25 lutego 2012

3. Gry komputerowe. Dzieła otwarte i perspektywizm

Temat gier komputerowych chciałem poruszyć w serii wpisów dotyczących analizy dzieł sztuki (Beksiński, Bathory). Jednakże kłopot z prawami autorskimi istniał zanim ktokolwiek słyszał o ACTA: mam już gotowy materiał, ale ponieważ staram się o jego publikację w pewnym czasopiśmie naukowym, nie mogę go - przynajmniej na razie - wrzucić na bloga. Dlatego zamiast analizy estetycznej postanowiłem przedstawić wam taką na poły ontologiczno-epistemologiczną. Przy okazji będzie to świetny przykład ilustrujący pewien bardziej abstrakcyjny wątek, który niedawno poruszyłem.

poniedziałek, 20 lutego 2012

LVIII

Rzut oka na dzieje - niewolnicy, chłopi pańszczyźniani, robotnicy fabryczni - kolejne etapy przemiany "klasy niższej", zawsze wyraźnie odgrodzonej od "klasy wyższej" w tym, co czyni tę ostatnią taką: literatury, sztuk plastycznych, muzyki, języka, tańca, strojów, posiłków, gestów, obyczajów - ogólnie: od (wyższej) kultury. Na dodatek wszystkie te służalcze ludy były coraz bardziej odczłowieczane: odebrano im wolność i zrozumienie dla niej, ziemię i miłość do niej, zwyczaje, język, a w końcu "rasie" robotniczej odebrano kulturę i myślenie w ogóle - codzienna, wielogodzinna, prowadząca do alienacji praca dla kapitalisty ograniczająca "wolne", "autonomiczne" działania do tego, co zwierzęce: jedzenia, picia, spania, srania i pieprzenia.
Potem nagle, niemalże jednym gestem "wyzwalamy" tych ludzi! Oddajemy władzę, decyzje, kulturę, politykę w ich ręce. Po drodze - w dwu wojnach światowych oraz pod żaglami partii "komunistycznych" - wyżynamy większość elit "obyczajowych" i intelektualnych.

I cóż innego może z tego powstać, niż neoliberalna demokracja?


niedziela, 12 lutego 2012

Przybliżenia (1): Kant, Husserl, Heidegger

Jakiś czas temu gościłem na blogu Filozofia.TV z wpisem. Dzięki większej ilości wolnego czasu mogłem również częściej komentować inne, zamieszczane tam, teksty. W wyniku tego, jakiś czas temu, redakcja owego bloga zaproponowała mi stałą współpracę. Trochę się wahałem, ale postanowiłem spróbować. Możecie już obejrzeć pierwszy owoc tej decyzji: "Przybliżenia (1): Kant, Husserl, Heidegger.

Serdecznie zapraszam i zachęcam do lektury oraz komentowania!

środa, 8 lutego 2012

Holizm, czyli o słabościach "filozofii analitycznej"

Pozwoliłem sobie dziś na nieco luźniejszy wpis - wpis metaprzedmiotowy, metafilozoficzny (bo filozofia jest taką nietypową dziedziną, która za swój przedmiot może obrać również samą siebie, tworząc refleksyjne koło... żywiołem filozofii jest bowiem immanencja, nie ma żadnego na zewnątrz, z którego mogłaby ona mówić o samej sobie... ale też o świecie... filozofia jest zawsze zaangażowana w to, o czym myśli... Ale czyż to co piszę już nie jest zaangażowane?).

środa, 1 lutego 2012

LVII

Gdy ktoś niezbyt zamożny wybierze się do wykwintnej restauracji, by ucieszyć - choć skromnie - swe podniebienie: nikt nie spogląda i nie myśli o nim z taką pogardą, jak kelner - ten, który tylko podaje i sam nigdy, w takich miejscach, nie jada.
Młodzi smakosze mądrości - chciałbym wam dać i tę radę: strzeżcie się kelnerów ducha!


środa, 25 stycznia 2012

Perspektywizm i antysubstancjalizm

W komentarzach do etyki immanentnej i hierarchicznej pojawiało się czasem pojęcie "perspektywizm". Chciałbym nieco przybliżyć to, co się pod nim kryje. Konieczne jednak jest by wpierw powiedzieć kilka słów na temat antysubstancjalizmu (tak, jak go rozumiem).

środa, 18 stycznia 2012

LI

Ogląd - Ogląd potrzebuje miejsca z daleka od tego, czemu chcemy się przyjrzeć. Poza dobrem i złem jest właśnie takim miejscem. Nie jest rezygnacją z wartości ("moralnych"), lecz spokojnym przyjrzeniem się im z dystansu - po to, by je ocenić i, jeśli trzeba, rozbić.
Być może i dla Rozumu, dla świadomości potrzeba dziś takiego miejsca.

środa, 11 stycznia 2012

Haystack

Dzisiejszy wpis będzie nieco luźniejszy, bardziej pamiętnikowy.

Jakieś 6 lat temu, jeszcze na informatyce, poszedłem na domówkę do ledwo co znanych ludzi. Przyszedł tam też koleś - chudy, w długich włosach. Miał gitarę. Siadł na kanapie i zagrał kilka prostych dźwięków. Nie jestem w stanie opisać, co wtedy poczułem. Mój umysł otworzył się na nowe doznania - każdy dźwięk przywoływał obrazy, silne i wyraźne, niczym po zażyciu środków psychoaktywnych. Pierwszy raz przytrafiło mi się coś takiego.

środa, 4 stycznia 2012

XXX

Pisanie - Pisanie w pośpiechu nie jest wcale nieprzemyślane, gorsze od pisania powolnego, ostrożnego. Jest nawet przeciwnie! Myśl spisana w pośpiechu bliższa jest namiętności, która ją zrodziła. Bo to właśnie we mnie jest i we wszystkich mówiących, piszących, myślących. Namiętności! Namiętności, dla których nie mamy słów, nazw, wyrazów, które kotłują się już wcześniej, które nie są obecne (namiętność niewypowiedziana nie jest czymś obecnym!). Kłębią się i "przemyśliwują" (w pewnym sensie: przed-myśliwują), żyją, szukając "myśli" i słów, które je wypowiedzą, uobecnią, ale i uproszczą. Filozof jest tym, który nosi w sobie sto namiętności.
Oczywiście są jeszcze "filozofowie" "analityczni". Cóż... stare panny nie bywają namiętne...